Dla mnie takie zaciszne kina mają magiczny, niepowtarzalny klimat ironizował w Poranku Kojota Brylant, który specjalnie zabrał tam swoją dziewczynę, żeby nie spotkać nikogo znajomego. Przez długi czas te małe, studyjne kina rzeczywiście przegrywały w walce z kinowymi sieciówkami, multipleksami. Jednak od jakiegoś czasu wydaje się, że przeżywają one swoją drugą młodość, a bilety na seanse czasem trzeba rezerwować z kilkudniowym wyprzedzeniem.
Tak jest w poznańskim kinie Muza, które w każdy czwartek przeżywa prawdziwe oblężenie. W ramach akcji Nieprzyzwoicie Tanie Czwartki można obejrzeć w cenie 5 zł rzadko goszczące w innych miejscach filmy.
Muza jest przykładem tego, że kina studyjne szukają swojego miejsca i powoli je odnajdują. Bardzo ciężko jest im walczyć z multipleksami o masowego widza, ale chyba nie o to im chodzi. Świetnie wypełniają niszę filmów ambitnych i niepopularnych. To, że Muza jest w stanie wypełnić kino po brzegi, pokazuje najlepiej, że nie tylko hollywoodzkie produkcje interesują Polaków.
Być może nie tyle filmy, co same kina przyciągają widzów. Ludzie coraz częściej szukają miejsc nietypowych i z duszą, a takimi na pewno są małe kina, których historia nierzadko sięga kilkudziesięciu lat. Szczególnie widać to po studentach, którzy mają zupełnie inny sposób widzenia świata niż ich starsi o kilkanaście lat znajomi. Dla pokolenia, które weszło w dorosłość w latach 90-tych wszystko, co „amerykańskie”, jak sieci fast food czy właśnie multipleksy, było czymś nowym i interesującym. Dzisiejsi dwudziestolatkowie też szukają tego, co będzie dla nich nowe i inne. Do tego jest zapotrzebowanie na „klimat”, „aurę” i pewien nastrój samego kina. Wydaje się, że kina studyjne są tego odbiciem.
Z tego trendu korzysta kolejne poznańskie kino Malta, które zostało przeniesione ze Śródki na ul. Rybaki. Mimo zmiany lokalizacji, w nowych murach i wyremontowanych salach, panować będzie niepodzielnie dawny duch ukochanej przez wielu starej Malty. Utrzymanie tradycji może okazać się bardzo dobrym chwytem marketingowym, gdyż wieść o ponownym otwarciu niesie się pocztą pantoflową już od jakiegoś czasu.
Tymczasem kino Rialto przeszło poważną modernizację. Remont objął nie tylko samą salę kinową, ale przede wszystkim sprzęt projekcyjny. Od niedawna posiada cyfrowy projektor 3D, który umożliwia wyświetlanie wszelkich najnowszych produkcji filmowych. Co więcej, Rialto zamierza utrzymać ceny biletów na obecnym poziomie, dzięki czemu będzie najtańszym poznańskim kinem wykorzystującym technologię 3D.
Młodzi chcą być vintage, a stare kina idealnie do tego pasują. Popularność takich kin jak Muza, Malta czy Rialto najlepiej pokazuje, że szukają oni alternatywy. Wydaje się, że nie jest ona tylko oparta na powierzchownych stwierdzeniach w stylu „nie lubię komerchy, więc chodzę do Malty”, ale jest to wyraźny trend, który być może będzie się jeszcze pogłębiał w następnych latach...
